Skocz do zawartości
booe

Muzyka dla naszych uszu

Rekomendowane odpowiedzi

Pierwszy singiel długo wyczekiwanej płyty Dream Theater. Czuję w nim zapowiedź czegoś równie mocnego i dopracowanego jak Scenes from the memory. Apetyt rośnie...

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj rośnie, opowiadali panowie o nagraniu nowej płyty. Czekam niecierpliwie. Choć w międzyczasie szukam innych progmetalowych kapel i jest tego całkiem sporo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Blondas napisał:

... szukam innych progmetalowych kapel i jest tego całkiem sporo.

Znalazłeś coś szczególnie godnego polecenia? Niestety, nie mogę trafić na nic, co mogłoby się chociaż zbliżyć do DT. Panowie tak podnieśli poprzeczkę, że poza nimi, prog właścicie dla mnie umarł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Whitesnake napisał:

Znalazłeś coś szczególnie godnego polecenia? Niestety, nie mogę trafić na nic, co mogłoby się chociaż zbliżyć do DT. Panowie tak podnieśli poprzeczkę, że poza nimi, prog właścicie dla mnie umarł.

DT bez Portek to już nie jest ta sama kapela.,Jak by nie patrzeć Portnoy pisał większość tekstów, miał spory udział w komponowaniu numerów i dawał także sporą dawkę emocji swoim żywiołowym stylem gry, czasem także użyczał głosu.,Bez niego może technicznie DT poszli kilka kroków do przodu Mangini rozbudował zestaw ,że go ledwo widać, Petrucci wydobył kilka nowych dźwięków z gitar , ale w ich grze brakuje tego szaleństwa jakie potrafił dołożyć Portnoy- już nikt nie przemyca ukrytych wiadomości wystukanych alfabetem Morse'a na perkusji.,Z nowych kapel Prog-metalowych polecam Opeth, z tradycyjnych kapel dla mnie absolutnym numerem#1 jest najlepszy produkt eksportowy  Kanady i Starachowic koło Wąchocka.,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, mayor napisał:

DT bez Portek to już nie jest ta sama kapela.

Portnoy wydawał mi sie bardzo ważnym członkiem DT, ale jakoś mi go nie brakuje. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawsze to kwestia tego, co się komuś spodoba. Opeth, te ostatnie 3 płyty są świetne, inna bajka niż stare rzeczy. Generalnie nie toleruję growlingu. Ponadto Vanden Plas, Tomorrow's Eve, Day Six, Leprous, Sleepwalker Sun, Withem, Lalu, Twinspirits, Poverty's no crime, Thank you scientist, Symphony X Jest jeszcze Soen, Haken, Voyager, Sun Caged. Generalnie to inne granie niż DT, ale jest z czego wybierać.

Z polskich ciekawostek to np Disperse.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie, skąd wy się na tym tak znacie? Zupełnie przegapiłem ten rozwój wydarzeń. Świetna muzyka, wysoki profesjonalizm. 

Dla odmiany trochę mejnstrimowo: subtelna erotyka ukryta w kołysance spod pióra lipskiego kantora. Niemały udział w tym ma oczywiście aparycja pianistki. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słuchałem Dream Theater w liceum, tak mniej więcej do czasu Scenes from a Memory, potem straciłem jakoś zaintersowanie i w małym stopniu śledziłem dalsze poczynania. W zasadzie to prog-metal jakoś do mnie średno trafiał, DT było wyjątkiem, zawsze bardziej wolałem stylistykę prog-rockową. Z tej perspektywy wymieniona wcześniej płyta wydaje się być ich Opus Magnum. Jeżeli uda im się choć zbliżyć do tego poziomu to będzie to bardzo dobra wiadomość.

Mike Portnoy to świetny muzyk, w sumie po jego odejściu z DT bardziej obserwuję poczynania jego niż reszty zespołu. Taki Adrenaline Mob był całkiem dobry:

Ale prawdziwym hitem jest dla mnie The Winery Dogs. Dobre rockowe granie, w którym słychać że wszyscy muzycy nadają na tych samych falach, co w nie wszystkich supergrupach się zdarza.

 

Wracając do rocka progresywnego, dawno dawno temu, Portnoy wraz z muzykami Marillionu, Spock's Beard i The Flower Kings założyli supergrupę Transatlantic, która nagrała kilka całkiem udanych płyt (Bridge Across Forever chyba najlepsza).

Opeth jest dobry, zwłaszcza odkąd Mikael Akerfeld przestał charczeć do mikrofonu (choć w sumie z czasem przestaje mi to przeszkadzać). Jakieś 15 lat temu wydali płytę Damnation, utrzymaną w stylistyce progrocka z lat 70 (Camel i te sprawy)

Producentem tej płyty był Steve Wilson z (podówczas) Porcupine Tree

 

On 12/8/2018 at 3:43 PM, mayor said:

z tradycyjnych kapel dla mnie absolutnym numerem#1 jest najlepszy produkt eksportowy  Kanady

Justin Bieber? ;)

  • Oceniam pozytywnie 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, ciasteczkowy napisał:

Mike Portnoy to świetny muzyk, w sumie po jego odejściu z DT bardziej obserwuję poczynania jego niż reszty zespołu. Taki Adrenaline Mob był całkiem dobry:

 

DT polubiłem dość dawno i bałem się odejścia Portnoya. Zakładałem, że skoro razem się uczyli i zespół założyli jeszcze w piwnicach Berklee College of Music,  to ich zgranie wynika z lat poznawania swoich ograniczeń i nikt inny się w tym nie odnajdzie. Na pierwszą płytę bez Mike'a czekałem więc z niepokojem, jednak po Breaking all illusions (zał.) mi przeszło. 

Polecam nowsze rzeczy. Po SoTM nagrali jeszcze dużo dobrego materiału. Mam też wrażenie, że po rozstaniu, po raz pierwszy zaczęli komponować razem i to nie korespondencyjnie jak to dzisiaj bywa, ale po staremu, zamykając się na kilka tygodni w jakiejś samotni. Muzyka DT tylko na tym zyskała, ...ba... okazało się nawet, że Myung zna angielski i zaczął udzielać wywiadów... Źle na tym nikt nie wyszedł - rozstania są czasem dobre dla obu stron ;) 

 

Stary materiał na żywo też wychodzi im dzisiaj trochę lepiej...

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiele osób patrzy na nich tylko przez pryzmat wirtuozerii i techniki, że przerost formy nad treścią. A przecież to kawał pięknych melodii, przemyślanych kompozycji i harmonii, często koncepcji, mierzenia się z poważnymi tematami. Byle Rudess nie piszczał za bardzo i nie zgrzytał, bo świetny z niego klawiszowiec, ale potrafi przegiąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 10.12.2018 o 05:42, Blondas napisał:

Wiele osób patrzy na nich tylko przez pryzmat wirtuozerii i techniki, że przerost formy nad treścią. A przecież to kawał pięknych melodii, przemyślanych kompozycji i harmonii, często koncepcji, mierzenia się z poważnymi tematami. 

To jest prawda.,Parafrazując Franza Maurera- Muzycy DT mają przewagę nad innymi zespołami prog-metalowymi,.Mają kontakty ze szkoły wiedzę muzyczna i doświadczenie.,Potrafią skomponować, zaaranżować i napisać muzykę.,Byli w najlepiej zorganizowanej szkole muzycznej na świecie.,Ta robota to dla nich rutyna, a dla samouków- chłopców z gitarami to szczyt możliwości.,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rival Sons. Bardzo polecam. Na dniach kolejna płyta (single na razie świetne), a w lutym koncert w Proximie.

 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Polecam jeżeli ktoś ma okazje "Book of Mormon" musical napisany przez autorów South Park.,Pokazywany jest także w Europie.,  Może nie dla każdych uszu, gdyż kiedy bylem pierwszy raz około 5 lat temu , to autentycznie oburzeni ludzie wychodzili w trakcie wykonania "Hasa Diga Eebowai" i to nawet z pierwszych rzędów "Orchestra Center"gdzie bilet kosztuje ponad $500, a ten otwór jest bodaj trzeci w pierwszym  akcie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Venom, Storm the gates.

Na TIDAL pojawiła się nowa płyta! 

Jesli ktos zna z 80tych, to polecam, bo na mikrofon znów wrzeszczy Conrad Lant (Cronos) i robi to jak za starych czasów, poza rytmem, poza tonacją, ale nadal brzmi jakby chciał cos ważnego przekazać z najgłębszych czeluści piekielnych.

Teksty jednak tez napisał sam, wiec z tym przekazem wyszło tak sobie.

Jak ktoś nie zna, to nie polecam - Venom wymaga sporej dawki sentymentu. Osobiście ceniłem i w nowej płycie nie przeszkadza mi nawet to, ze nauczyli się grać.

 

EDIT:

Refleksja po przesłuchaniu.

Paradoks, że kapela, która łamała konwenanse i była dla sceny metalowej tym, czym był Sex Pistols dla sceny rockowej, nagrała tak mainstreamowo-heavymetalową płytę. Ojcowie black metalu, a raczej ojciec, bo ze starego składu pozostal Cronos, grają jak Judas Priest :). Przetarli szlaki dla najbardziej ekstremalnych form metalu, dojrzeli, albo nauczyli się grać i ... wrócili do swoich korzeni. Fajnie się tego słucha, warto dla samego wokalu, wciąż ma moc. 

  • Oceniam pozytywnie 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

polecam 'na zamkniętych oczach' w ramach nocnego relaksu :) kilka świetnych polskich sampli itp. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.