Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 08/22/2018 in all areas

  1. 7 points
  2. 6 points
    Dlaczego przez PM a nie tu w wątku? Dyskusja zyskałaby w stopniu znacznym, gdyby Szanowni Koledzy uprzejmie przestali się licytować, który z nich ma więcej nagród Nobla, a także gdyby udało się postawić jakąś tezę (ja nadal nie wiem, czy ranking zły a Harvard dobry, czy odwrotnie??).
  3. 4 points
  4. 4 points
    Naprawdę męczące robią się Twoje ataki odnośnie mojej osoby. Ja mam pierwszą anglojęzyczną publikację naukową (w punktowanym czasopiśmie, cytowaną) z 2007 roku, kiedy Ty jeszcze kariery naukowej nie zaczynałeś. Jestem współautorem podręcznika akademickiego, biegłym sądowym, plus jeszcze parę rzeczy by można wymienić. To, jak działa nauka to jest kwestia filozofii, socjologii i ekonomii nauki, a nie doświadczeń czy poglądów pojedynczego badacza. Ze swojego punktu widzenia nie jesteś w stanie ocenić, czy np. 90% naukowych produkcji nie jest przysłowiowym "junk science". Trzeba odróżnić jakieś typy idealne, w rodzaju bezstronnych naukowców poszukujących prawdy i stosujących bezkompromisowo Popperowski falsyfikacjonizm, od rzeczywistości naukowej, w której - jak to zgrabnie ujął Max Planck - teorie lepsza wypiera gorszą dopiero wtedy, gdy zwolennicy gorszej umierają. Jest to skutek, a nie przyczyna. To znaczy bogactwo determinuje ranking a nie ranking bogactwo (oczywiście w szerszym sensie, czy gospodarka determinuje naukę, a nie odwrotnie). Natomiast edukacja akademicka sama z siebie wartości dodanej dla społeczeństwa specjalnie nie ma. Pisał o tym kiedyś, w ogólniejszym kontekście Terrence Kealey, teraz Brian Caplan. Co do Hindusów i Chińczyków, to akurat kierują nimi bardzo różne motywy. A jeśli myślisz, że np. chińscy studenci trafiają na amerykańskie uczelnie tylko z klucza "edukacyjnego" po czym całkiem odcinają się od ojczyzny to jesteś wręcz piramidalnie naiwny. Ależ właśnie nie. To, że uczelnia generuje powiedzmy, Noblistów i że jest absolwenci zarabiają bardzo dobre pieniądze wcale nie musi wynikać (i nie wynika) z tego, jakie tam jest wspaniałe kształcenie, ale z selekcji na wejściu i wyjściu. Te efekty są dość dobrze opisane i policzone (choćby przez wspomnianego Caplana). To jest właśnie rodzaj super-drogiego (więc w jakimś sensie nieefektywnego, bo to samo dałoby się zrobić dużo taniej) systemu sygnalizacji. Jeśli chodzi o umocowanie w faktach, czy przytaczanie jakichś badań odnośnie systemu amerykańskiej edukacji, to jak na razie nic takiego nie zrobiłeś, jedynie rzucasz jakieś slogany o "naukowej doskonałości". Możemy porozmawiać, owszem, ale nie na poziomie sloganów i abstrakcyjnych rankingów, ale faktycznych studiów nad jakością i efektywnością kształcenia, determinant sukcesu zawodowego w rożnych krajach (np. geny vs edukacja), źródeł bogactwa i innowacyjności na danym etapie ścieżki rozwojowej kraju, problemów współczesnej nauki w ogólności (typu QRP) czy amerykańskich kampusów w szczególności (hobbystycznie studiuje ten temat, dość regularnie zaglądam choćby do The Chronicle of Higher Education). In dopiero po takiej dyskusji możemy się zastanowić, czy jest się czym martwić, czy jednak wrócić do ciuszków. Sam ranking i frazesy o braku naukowej doskonałości jednak, moim zdaniem, nie wystarczą
  5. 3 points
    Dokładnie takie było moje spostrzeżenie z początku. Zlicytowanie około 70-80% najsłabszych polskich zespołów naukowych nie miałoby jakiegokolwiek negatywnego wpływu na polską gospodarkę, a średni poziom nauki na pewno by od tego wzrósł. Jednakże uważam jako pozytywista, że 20-30% najlepszych powinno mieć narzędzia i mechanizmy do wzrostu w dziedzinach w których jesteśmy naprawdę rozpoznawalni. I jeszcze co do wpływu nauki na gospodarkę. Badania z mojej dziedziny wpływają na jeden konkretny parametr: długość życia pacjentów nowotworowych. Nie ujmuje tego bezpośrednio PKB, ale ja uważam, że warto robić to co robię. Ja również przepraszam. 🤐
  6. 2 points
    Zastrzegam się jeszcze raz, że zdjęcia mogą zniekształcać proporcje. Na podstawie tego, co widzę, mogę skomentować, że SS 94 ma akceptowalną długość (mogłaby być dłuższa, ale ta jest do przyjęcia), natomiast marynarka Lancerto jak dla mnie jest całkowicie nieakceptowalna - na zdjęciu wygląda to tak, jakby góra (marynarka) stanowiła jakieś 40% długości sylwetki. Jest to marynarka dla kogoś o dobre kilkanaście cm niższego. Ja przyjąłbym SS jako bazę do korekt u krawca (oczywiście po konsultacji, że są możliwe). PS. dodam może jeszcze, że wg mnie kolor SS jest znacznie bardziej uniwersalny - marynarka Lancerto jest ładna, ale jasnoniebieskie marynarki mają wąskie zastosowanie (lato, słońce). Zestaw ciemna marynarka - jasne spodnie wygląda z reguły znacznie lepiej od "negatywu", co potwierdzają zdjęcia powyżej.
  7. 2 points
    Pozwolę sobie wtrącić swój mały głos w tej dyskusji. Z jednej strony może macie rację, że zlikwidowanie 80% uczelni pozostało by bez wpływu na gospodarkę czy poziom nauki ale z drugiej czy nie spowodowałby to powstania przepaści pomiędzy szkolnictwem średnim i wyższym (zbyt duży skok naukowy)? Jeżeli zostałoby te 20% uczelni które miałyby być wybitnymi jednostkami, czyli jak rozumiem kształcić wybitnych naukowców, to gdzie wtedy kształcić się będzie średnia kadra, która przecież też jest potrzebna (nauczyciel, lekarz rodzinny, inżynier w średniej wielkości zakładzie produkcyjnym, itd. …) Inna sprawa, że w pewnym momencie, poprzez likwidację techników, spadek poziomu nauczania na uczelniach i spadek rangi tytułu mgr (między innymi poprzez powszechność studiowania, spowodowaną między innymi tym, że w pewnym momencie pieniądze dla uczelni były uzależnione od ilości studentów, więc powstała masówka, "oblewać" nie warto bo mniej pieniędzy, itd. - teraz podobno jest zmiana w tym zakresie i już nie ma tej zależności i upatruję w tym pewnej zmiany na plus) uczelnie kształciły praktycznie techników w nie kadrę naukową. A czy naprawdę każdy musi mieć wyższe wykształcenie? Kolejny zaś problem, to zarządzanie uczelniami, tarcia o wpływy między zakładami/katedrami itd. … Gdy pieniądze szły za ilością studentów np. na mojej uczelni okazywało się że np. wydział matematyki nie musi prowadzić żadnych badań (bo ma zajęcia dla wszystkich studentów uczelni bez względu na kierunek) i mają mnóstwo pieniędzy, podczas gdy instytuty, prowadzące faktycznie prace badawcze ale równocześnie mające zajęcia jedynie w jakiejś specjalności i małe grupy studentów popadały w długi. I nagle siatki godzin dla studentów poszczególnych kierunków/specjalności nie były ustalane pod kątem tego jaka wiedza potrzebna jest studentowi danego kierunku ale tego kto był np dziekanem (z jakiego instytutu) i był wstanie wstawić swoje (swojego instytutu) zajęcia do zajęć np. na całym wydziale. I to są realne patologie uczelni. I jeszcze należałoby wspomnieć o ogromnej papierologii na uczelniach. Rozliczanie projektów to też często droga przez mękę. Wielu naukowców rezygnuje z grantów jak ma przez to wszystko przechodzić samemu a uczelnia niekoniecznie wspomaga w tym zakresie np. poprzez osoby które by się tylko tym zajmowały i pozwalały naukowcom prowadzić badania a nie zajmować się papierami.
  8. 2 points
    Na wstępie przepraszam za licytowanie i uszczypliwości, to faktycznie nie powinno mieć miejsca. Natomiast co do samego praktycznego znaczenia rankingu - to jest właśnie fundamentalny problem. Napisałeś "tłumaczenia że doskonałość naukowa nie przekłada się na lepszą i wydajniejszą gospodarkę po prostu nie da się obronić na gruncie pozycji naukowej i gospodarczej krajów rozwiniętych" - ale właśnie dlaczego? Bo jest "intuicyjna" i wszyscy tak "na zdrowy rozum" uważają? Chyba zgodzisz się - bez żadnych uszczypliwości już - że naukowcy powinni unikać wyjaśnień typu "wszyscy to wiedzą" czy "oczywista oczywistość". Rewolucja przemysłowa, która zapoczątkowała olbrzymi skok światowego dobrobytu nie miała nic wspólnego z odkryciami naukowymi (z innowacjami, owszem, ale to nie była nauka). Rozwój kapitalizmu w USA jest najczęściej wyjaśniany wymiarem religijnym (etyka protestancka). Ale po co sięgać dwa wieki wstecz i za ocean - jaki był udział nauki w polskiej transformacji ustrojowej po 1990 (bezprecedensowy wzrost gospodarczy i poprawa warunków życia)? Ano żaden, to wszystko odbywało się zupełnie poza szkolnictwem wyższym i zinstytucjonalizowaną nauką. Miedzy innowacjami biznesowymi a innowacjami naukowymi zieje bowiem bardzo duża przepaść, dość dobrze zresztą obrazowana przez popularną anegdotę, że jako ludzkość najpierw lądowaliśmy na księżycu a potem wynaleźliśmy walizkę na kółkach Pomijam tu takie kwestie, że zinstytucjonalizowana nauka w pewnych okolicznościach może zacząć szkodzić biznesowi i gospodarce (kontrowersje wokół tzw. regulatory science). Jest jeden bardzo spektakularny przypadek, gdy skumulowany wysiłek naukowy przełożył się na oczywistą przewagę pewnego kraju - Manhattan Project. Ale ten przykład ukazuje zarazem pewien haczyk: kraje o tej wielkości i potencjale co Polska nie mają szans w naukowym wyścigu zbrojeń, więc powinny sobie taką rywalizację odpuścić, postawić na innowacje biznesowe / przewagi związane z lokalnym rynkiem pracy i bezczelnie korzystać z owoców postępu naukowego wypracowanego przez światowych tuzów (czy tak nie robiły Chiny?). To oczywiście brzmi "niefajnie", no bo jak to, czemu nie ścigamy się naukowo z Ameryką, czemu pierwsi nie wylądujemy na Marsie? A nie no, serio Podsumowując: (1) możemy zatem uznawać, że Shanghai Ranking adekwatnie pokazuje pozycję naukową danego kraju. (2) możemy uznawać, że nauka na najwyższym poziomie - odpowiednio ukierunkowana i zaimplementowana - napędza wzrost gospodarczy. A jednocześnie, bez popadania w sprzeczność: (3) możemy uważać, że niski poziom polskiej nauki jest jako taki nieszkodliwy i nic by się nie stało, gdyby połowę uczelni zaorać i posadzić tam ziemniaki - ba, może nawet jeszcze trochę podkręciłoby to wzrost gospodarczy
  9. 2 points
    Nauka oczywiście tak nie działa, ale podoba mi się Twój tok rozumowania Co do meritum wątku, to zgadzam się z @lubo69, że nie bardzo wiadomo, gdzie leży problem. Ale porządkując: 1. Tak, owszem, nasze najlepsze uczelnie są ww czwartej setce rankingu popularnego rankingu. Wynika to z bardzo wielu czynników, jak choćby rozmiar i historia naszego kraju. Kumoterstwo i "złe obyczaje" jakąś tam rolę odgrywają też, ale nie przeceniałbym tego. 2. Czy to jakiś straszny problem? Czy jeśli trafilibyśmy do drugiej setki to krowy dawałyby więcej mleka, a dziewoje na ulicach częściej by się uśmiechały? Jeśli ktoś wierzy, że poziom wyższych uczelni jest niezbędny do szczęścia i rozwoju kraju, to oczywiście widzi problem. Trick polega na tym, że takiego przełożenia nie ma (zwłaszcza, jeśli dobrze zbadamy kierunki zależności przyczynowo-skutkowych i efekty wyższego rzędu). Nawet kraje o wielkim dziedzictwie kulturowym i dużo dłuższej od Polski ścieżce nieskrępowanego rozwoju lądują czasem w dole drugiej setki (Włochy, Austria, Hiszpania). Takie Indie, kraj z miliardem mieszkańców i szósta gospodarka świata rozwijająca się w tempie 7% rocznie ma najlepszą uczelnie dopiero w piątek setce, gorzej niż, dajmy na to, malutka Serbia. Jeśli chodzi o amerykańską edukację wyższą, to niektórzy argumentują (jak ostatnio Caplan), że to jest to system gigantycznego marnowania pieniędzy i tzw. "sygnalizacji konformizmu", natomiast jej wartość dodana dla rozwoju społecznego i ekonomicznego jest raczej iluzoryczna (jeśli nie ujemna). Ot i tyle...
  10. 2 points
  11. 2 points
  12. 1 point
    Oj. Co do koszuli, gdybyś podał (może zamiast wieku?) obwód w klatce (i do tego w talii), byłoby łatwiej pomóc.
  13. 1 point
    Z pamięci - Warszawa Kielman, Konstancin, Poznań Galeria Malta.
  14. 1 point
    Jesteś ode mnie niższy o 9 cm a masz o 1 cm szerszą klatkę - to mi wygląda jednak na Beaufort i to około 40. Bez mierzenia osobiście i na marynarkę bym raczej nie szedł w ciemno.
  15. 1 point
    Nie chcę się powtarzać, ale to nie jest granica akceptowalności. Proporcje są całkowicie zachwiane. To bardzo źle wygląda. 5 cm długości marynarki to jest bardzo dużo, ze dwa rozmiary. To trzeba liczyć "podwójnie" - ta różnica jednocześnie wydłuża górę i skraca dół. Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie, niż to napisałeś - w garniturze krótkość marynarki jest maskowana przez jednolity kolor spodni, nie ma wyraźnego podziału sylwetki góra-dół i ew. niedopasowania długości tak nie rażą. Na koniec - marynarki SS są mocno taliowane. Generalnie szyją je na sylwetki Adonisów. Po prostu spróbuj poszukać innego kroju, mniej dopasowanego. SS ma jakieś wariacje, ale niewielkie. Pozostają inni producenci albo jakaś forma szycia na miarę.
  16. 1 point
  17. 1 point
    Panowie, Wakacje wakacjami, ale może już czas pomyśleć o kolejnym grupowym zamówieniu butów madziarskiej proweniencji? W końcu pełen okres realizacji - od koncepcji do dostawy rozciąga się na kilka miesięcy. Trzeba liczyć że 1-2 tygodnie zajmie zbieranie chętnych, kolejne 3-4 tygodnie to ewolucja preferencji i konsultacji z zakładem technicznych możliwości wykonania konkretnych życzeń oraz jakieś 8 tygodni właściwa realizacja. Tak więc buty mogłyby być idealnym prezentem mikołajowym. Powyższe to również słowa zachęty dla naszego forumowego @Wodzu do wzięcia udziału w zamówieniu oraz podjęcia się ponownie roli (świetnie notabene sprawdzonej) koordynatora zamówienia
  18. 1 point
    Podziękowania dla @Bażant p.s. Oferta 100% merino jest już 100% droższa - magia forum?
  19. 1 point
    Niektóre chwyty erystyczne w tym wątku są rzeczywiście na niskim poziomie, ale jest w nim też trochę ciekawych uwag. Szkoda, że sam wątek sprowadza się do „problemu” w rodzaju „polskie buty za 300 zł są gorsze od angielskich za 1500 zł, co możemy zrobić by ratować polskie buty?”.
  20. 1 point
    Raczej Twoje "pewne źródło" miało na myśli Community Colleges, które rzeczywiście są szkołami zawodowymi na poziomie polskich techników.,Uniwersytety stanowe może nie dadzą rady konkurować z prywatnymi z Ivy Leauge, ale nie jest to poziom technikum.,Można wymienić dużo stanowych uczelni na najwyższym światowym poziomie Berkley, UCLA, UNC ,Ann Arbor MI., GeorgiaTech, OhioState, Purdue.,
  21. 1 point
    Przeczytałem od początku, jeszcze mniej rozumiem. No, ale „chómaniści” tak mają;-) Idę czytać o Rendenbachach i takich tam.
  22. 1 point
    Ja znam wielu dobrych pediatrów, którzy na bieżąco zapoznają się z aktualnymi badaniami i wytycznymi. To znaczy, żeby być dobrym, a nawet bardzo dobrym lekarzem, możesz brać udział w dyskursie naukowym w sposób zupełnie bierny, to jest jako konsument, a nie producent treści naukowych. I oczywiście, zgadzam się, nie można dobrze nauczać pewnych dziedzin medycyny, nie biorąc udziału w jej rozwoju, są jednak takie (na przykład wspominana wcześniej propedeutyka badania przedmiotowego i podmiotowego) , do których nie jest potrzebne bycie samodzielnym pracownikiem naukowym.
  23. 1 point
    Akurat tkaniny mają bardzo dobre.
  24. 1 point
  25. 1 point
  26. 1 point
    Zestaw dwóch portfeli, jeden przeznaczony do bardziej formalnych okazji, drugi do noszenia na co dzień A tutaj pasek z granatowego strusia z różowymi akcentami, bałem się tego połączenia kolorystycznego, ale pozytywnie mnie zaskoczyło
  27. 1 point
    low-contrast ultracasual - Polo merino Poszetka.com - Cargo od Zanelli z cienkiej wełny w drobną pepitkę - Tod's
  28. 1 point
  29. 1 point
  30. 1 point
    Wszystkim obrońcom praw krawców/projektantów/własności intelektualnej chciałbym przypomnieć kilka projektów forumowych, które były wzorowane na modelach innych firm. Jakoś wtedy ci obrońcy nie protestowali Przypomnę chociażby listę zamawiających aktówkę Barona, która była niemal kopią projektu Berg&Berg.
  31. 1 point
  32. 1 point
    Kąt wszycia rękawa- kąt pod jakim rękaw jest przymocowany do pachy, optymalny zależy od typu postury danego osobnika, obrazek pokazuje różne pozycje wszycia rękawa dla osób z różnym typem postawy.,W marynarce zaprezentowanej przez kol, @JA wyprucie i wszycie rękawów obróconych o ok 10-15 stopni do przodu zlikwidowało by fałdy na rękawach w okolicy bicepsów.,Mimo wszystko tej marynarki nie da się uratować , tu poprawki to tylko zbędna strata czasu i nerwów.,Można wymienić całą litanie błędów łatwiejszych bądź trudniejszych do poprawienia, ale tu przede wszystkim jest za mało materiału w przednim panelu na wysokości klatki piersiowej a w tym miejscu nie ma z czego wypuścić i to jest nienaprawialne.,
  33. 1 point
    Nowe Vassy, tak trochę przez przypadek nabyte na ebayu (okazyjna cena). Podeszwa bez logo Rendenbacha, zmajstrował je w czerwcu 2015 roku jakiś zupełnie mi nie znany Jozsi. Mam nadzieję, że to nie "trupięgi" na tekturze :
  34. 1 point
    „Lepiej ubrać się lepiej niż gorzej” - P. Coelho
  35. 1 point
    Wg mnie ślub to ślub. Wynajęcie namiotu zamiast sali bankietowej może mieć różne przyczyny, w tym ekonomiczne (namiot na pewno będzie znacznie tańszy, co dla młodej pary może mieć znaczenie), ale uważam, że nie zmniejsza to kalibru uroczystości.
  36. 1 point
    Pierwsze słyszę, by brak charakteru wyznaniowego ceremonii ślubnej miał oznaczać zmniejszenie jej ciężaru gatunkowego. Rozumiem, że dla księdza należy się ubrać stosownie, zaś dla urzędnika wystarczy założyć buty zupełnie nieformalne.
  37. 1 point
    @Cajmer Przy takich dużych wahaniach wagi faktycznie ciężko o dobrze dopasowane ubrania, jedynym wyjściem jest posiadanie ze trzech kompletów ubrań w różnych rozmiarach... ale to oczywiście rozwiązanie niezbyt praktyczne i dosyć drogie. Jeżeli chodzi o dopasowanie to nie ma tragedii, ale dobrze też nie jest. Jak na garnitur z wieszaka nie jest tak źle biorąc pod uwagę Twoją sylwetkę. Następnym razem sugeruję kupić spodnie o rozmiar większe, bo te są po prostu za wąskie w udach - nie ma co się przejmować jeżeli będą za szerokie w pasie, zwężenie spodni w pasie to prosta przeróbka którą zrobi dobrze każda osiedlowa krawcowa za 30-40 złotych. Marynarka jest trochę za wąska w klatce, a kolor brązowy jest bardzo nieformalny i zupełnie nie nadaje się na ślub i wesele. O wiele lepiej byłoby mieć granatowy garnitur i czarne oksfordy... ale skoro ich nie masz - załóż co masz i baw się dobrze, a na przyszłość spróbuj skompletować strój dostosowany do okazji. Tu poniże moje przykładowe zdjęcia z jakiegoś wesela, wydaje mi się że jest to całkiem dobry trop, którym możesz podążać:


  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?
    Sign Up
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.