Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 04/04/2015 in all areas

  1. 2 points
  2. 2 points
    Wielu z Was się po prostu zna i kojarzy..... Zrobiłem to tylko dlatego, że w Waszych komentarzach ustawiliście się w dyskusji jako wielcy mentorzy nauczający początkujących nieopierzonych klientów Lamberta i "wszelkiego innego dziadostwa", co jest nagminne na tym forum. Otóż chciałem Cię tylko uświadomić, że choć mnie nie znasz, nie jestem żółtodziobem. Wszelkie "wspominki", które wyliczasz miały pokazać, że kupuję czasem krawaty typu Lambert z PEŁNĄ ŚWIADOMOŚCIĄ, a nie dlatego, że na inne mnie nie stać. Traktujecie innych "z góry" na podstawie kilku zdań przypadkowego komentarza... P.S. Gdybym chciał się chwalić "markami, zamożnością, portfelami, butikami, wydatkami, zawartością szafy czy garażu", czy leczyć kompleksy, to z pewnością zastanowiłbym się nad spamowaniem obficie działu CMDNS....(pomijając fakt, czy w zasadzie mam czym )
  3. 2 points
    @xkoziol Sam zacząłeś tą dyskusję od "wyceny". Jak jednak widać nie poznamy tych merytorycznych argumentów.
  4. 2 points
    Ja też mam kilkadziesiąt krawatów o dość zróżnicowanych cenach, kolorach i materiałach. Jakieś 30% mojej kolekcji stanowią obecnie marki prestiżowe, reszta to marki z półki średniej i niższej (jak Lambert) lub "no name" (jak, z całym szacunkiem dla tej interesującej inicjatywy, Embassy of Elegance). Te "markowe" są oczywiście piękne, bardzo je lubię i nie żałuję ani jednego EUR które na nie wydałem, ale krawatem, który najczęściej noszę (pracuję obecnie w środowisku raczej casualowym) jest obecnie właśnie jeden Lambert. Jaką ma przewagę np. nad Hermesem? Taką, że jak się od częstego noszenia zmechaci, zdefasonuje, wyświeci czy inaczej zużyje (co przy obecnym tempie eksploatacji nastąpi pewnie dopiero za kilka lat), to go po prostu wyrzucę bez poczucia straty. Poza tym przyznać muszę że porównanie wypada pod każdym innym względem na korzyść krawatów droższych. Edit: Powyższa konkluzja nie ma zastosowania do niektórych krawatów krawatów "no name". Przyznać muszę, że takie np. wspomniane wyżej Embassy of Elegance, choć ich krawaty mam od niedawna, zdaje się jakościowo stać wyżej niż cenowo. W ogóle uważam, że zakupy u wielu rzemieślników i firm reklamujących się na forum to bardzo dobre rozwiązanie dla kogoś, kto chce jakości z wyższej półki za cenę z półki średniej. I tak powinno być.
  5. 2 points
  6. 2 points
    Oooo oszczędności, im mniej czytania forum, tym więcej oszczędności!
  7. 2 points
    Panowie może skupmy się na różnicach w materiałach, trwałości i jakości poszczególnych marek zamiast bić pianę o zawartość portfela czy wartościować negatywnie całe firmy. Chętnie dowiem się jaka jest przewaga wybranych rzeczy z segmentu premium nad produktem masowym. Pisanie na forum o tym kogo [na co] stać a kogo nie wraz z narzekaniem, że ktoś ma wygórowane ceny jest niepoważne. Edit: dotyczy to również relacji produktów w drugą stronę - jakie zalety, czy też przewagę, mają "wólczanki" względem marek premium. I nie mam na myśli tutaj ceny.
  8. 2 points
    Aron, nie walcz. A te krawaty chętnie bym dołożył do swojej kolekcji, i dałbym za nie więcej niż 30 groszy czy złotych (bo mi się podobają i to jest chyba najważniejsze prawda? Że się Tobie podoba i dobrze się w tym czujesz, a nie to, czy ktoś stojący z boku stwierdzi: "lambert, pff...."). Pozdrawiam.
  9. 2 points
    Podoba mi się motoryzacyjna metamorfoza Paparazzo Jeśli natomiast chodzi o krawaty to zgadzam się, że wiele krawatów z segmentu economy wygląda prawie tak samo jak te z segmentu premium. IMO dodatki muszą wyglądać wspaniale i to jest wąskie gardło całej dyskusji. Przechodząc płynnie do garniturów, marki takie jak Suit Supply czy Massimo Dutti to eleganckie H&My, które dzięki skali mogą pozwolić sobie na najwyższej klasy wykroje (do pozazdroszczenia nawet na poziomach sartorialnych) i najbardziej zoptymalizowaną konstrukcję (która wyciska jakąś jakość za grosze) dzięki czemu są atrakcyjne na niższej, średniej półce. Nigdy nie będą one jednak w stanie dostać się w obszar prawdziwej sartorialności z uwagi na wysokie koszty wspaniałych tkanin i nakład pracy ręcznej* więc zawsze będą gorsze. *Trzeba jednak jasno powiedzieć, że to jak wyglądasz w garniturze zależy od dopasowania, a nie od tkaniny i wykończenia więc bez wątpienia lepiej mieć garnitur, który jest kiepsko wykonany, a dobrze leży niż taki, który jest pracochłonnie wykonany, ale nie leży (dlatego tak wiele taniego bespoke nie robi żadnego wrażenia).
  10. 2 points
    Mam taką sugestię, te kamizelki to są typowe garniturowce, wyglądające jak sieroty po 3 częsciowym garniturze. Czy nie lepiej było pójść w bardziej kontrastowe kamizelki, nawet nie jakieś szczególnie wzorzaste, ale np. czekoladowy brąz, "biszkopt", bordo, jednobarwne? Z np opcją dorobionego kołnierza? Bo ja osobiście nie znajduję ani jednego powodu, dla którego miałbym w cenie lekko tylko niżej niż u krawca, zamawiać kamizelki identyczne, jak te z garniturów wizytowych. A skoro zejście z ceną nie jest możliwie, to warto zaoferować kamizelki kontrastowe, z dodatkami typowu właśnie wyłogi, albo dwurzędowe. Bo akurat uszycie samej kamizelki z plecami z innego materiału, to już dodatkowy koszt 2m tkaniny dla pojedynczej sztuki u krawca więc sumaryczna cena znacząco wyższa. A Wy dysponując większym kuponem, możecie go znacząco taniej wykroić. Dobry przykład to zdjęcie kamizelki (nie-sieroty od 3częsciowca) Tomka Millera: http://milerszyje.pl/wp-content/uploads/2015/03/IMG_8645.jpg oraz http://milerszyje.pl/wp-content/uploads/2015/03/IMG_8706.jpg
  11. 2 points
    Bez wątpienia 10 przeciętnych krawatów da więcej zestawów niż 2 wspaniałe, ale dalej oglądamy konfrontację krawatów przeciętnych ze wspaniałymi. Jeśli ktoś nosi krawat rzadko, lepiej mieć 2 wspaniałe. A poza tym, jeśli raz ktoś poczuje różnice to nie nosi już średnich dodatków. Prawda jest taka, że to przez średnie dodatki wyglądamy średnio. Jest odwrotnie niż piszesz. Kiepski garnitur dużo łatwiej obronić niż kiepskie dodatki i kiepskie buty, których IMO w ogóle nie idzie obronić
  12. 1 point
    Bardzo ładny. Kiedyś kupowałem krawaty Lamberta, ale od kilku lat wychodzę z ich salonu mocno zniesmaczony. Taka wełna to jakiś rodzynek w ich ofercie, czy coś się zmieniło na dobre?
  13. 1 point
    W pełni zgadzam się z wypowiedziami kolegów powyżej. Tylko, że na pierwsze buty gw wybrałbym najwyżej g&b i to z zalando. Gdyż: 1. będziesz musiał nauczyć się używać łyżki do butów 2. będziesz musiał po raz pierwszy, zapewne, kupić prawidła do butów 3. będziesz musiał po raz pierwszy, zapewne, kupić dobrą pastę, krem, tłuszcz, szczotkę, itd. 4. będziesz musiał spędzić godziny przed netem aby pojąć zasady pielęgnacji i doboru obuwia 5. będziesz musiał to pokochać[emoji7]. Więc albo Ci się to spodoba albo nie. P.s. Bogu dziękuję, że moimi pierwszymi butami gw były g&b a nie yanko czy as tom______i
  14. 1 point
    O konkretnych markach się nie wypowiem, ale wybór typu obuwia pochwalam. Ciemnobrązowe broguesy to były także i moje pierwsze buty dla dorosłych, kupione w czasach studenckich. Życie tak się mi ułożyło, że do dziś to ten model i kolor noszę ze wszystkich najczęściej. Jeśli masz przed sobą jeszcze jakiś czas na uczelni, albo nie spodziewasz się wykonywać pracy, która będzie wymagała butów bardziej formalnych (albo obuwia roboczego ), to tego wyboru na pewno nie pożałujesz. Kilka sugestii dotyczących zakupu takich butów: -lepiej kupić (jeśli nie widzimy buta na żywo) brąz zbyt ciemny niż zbyt jasny; -kopyto *moim zdaniem* nie powinno być zbyt wysmuklane; brogsy to buty wizualnie ciężkie i pasuje im konserwatywne, szersze kopyto i grubsza podeszwa; -zwróć uwagę na ładny medalion (dziurkowanie na czubku buta), to on czyni broguesy ładnymi. W niektórych markach w broguesach odpowiada mi wszystko poza medalionem (Markowski!). Te ze zdjęcia wyglądają OK, ale widziałem ładniejsze. I droższe oczywiście też.
  15. 1 point
    Na prośbę kolegi blondaas-szybkie porównanie monków Yanko vs Alfred Sargent. Na wstępie muszę zaznaczyć, że w Yanko chodziłem 2 dni, natomiast w Ramsey tylko 20 min w domu, więc będzie to bardzo subiektywne porównanie. Ponadto Yanko kupione w I gatunku, natomiast Ramsey jako seconds. Obie pary uważam za rewelacyjne buty pod względem wykonania i zastosowanych materiałów. Proporcje i kształty butów widoczne na zdjęciach. Osobiście uważam, że Yanko są elegantsze i podobają mi się bardziej, ale może się to zmienić. Ramsey na kopycie 99 rozm. 8F, natomiast Yanko na kopycie 915, 7.5 F. Pod względem rozmiaru Yanko wypadają troszkę większe, mimo że są o 1/2 rozmiaru mniejsze. Ciężko porównać zachowanie podeszw w obu parach, gdyż AS biegały tylko po domu. Nie ukrywam jednak, że jestem troszkę zaskoczony jak źle wyglądają podeszwy w Yanko po 2 dniach chodzenia-pocieszam się, że jest to efekt deszczu. AS zostały fabrycznie wyposażone w lepszą podeszwę - Oak Bark. Jakość skóry: skóra na Yanko jest miększa, jednak zdecydowanie cieńsza. Łatwiej będzie ocenić za jakiś czas, gdy w obu butach troszkę pobiegam. Paprząc jednak na pozostałe buty Yanko i AS, które posiadam, zdecydowanie mogę powiedzieć, że AS stosuję lepszą skórę. Co zdecydowanie jest lepsze w AS: AS zastosowało dłuższe skórzane boki (te od zewnętrznej strony butów, które chowają się pod cześć wierzchnią zakończoną paskami), co powoduje łatwiejsze wkładanie buta, gdyż nie trzeba poprawiać wypadającego krótszego kawałka. Uważam, że Yanko powinno to poprawić. Myślę, że ciężko jest porównać obie pary, gdyż reprezentują one inną półkę jakości i ceny, jednak różnice nie są wielkie. W przypadku obu par nie można się pomylić. AS zdecydowanie jest wykonany z lepszych materiałów, jednak czy warto zapłacić prawie 100% więcej? Odpowiedz zależy od bardzo wielu czynników. Ja na szczęście kupiłem w II gatunku więc uważam, że było warto kupić AS. Zakupu Yanko 306 jednak nie żałuję, szczególnie że Testa de Moro jest pięknym kolorem. Ponadto Yanko daje możliwość dobory materiałów i kolorów, co w przypadku AS powoduje wzrost ceny o dodatkowe 500 GBP. Od lewej AS: - brzydkie załamanie skóry w Yanko przy pasie zamykającym, jest wynikiem ubierania buta, i wypadania kawałka skóry, który wchodzi pod pas zamykający
  16. 1 point
    Weź coś Persik z dużym kontrastem, coś co ładnie "odetnie się" od bieli koszuli, kolor o dużym nasyceniu. Do granatowego garnituru zagrałbym bordowym krawatem z jakimś delikatnym wzorkiem (np. białym). Do tego bielutka poszetka tv fold i heja! No chyba, że mucha?
  17. 1 point
    Ostatnio chyba najlepiej wyjaśnił to 4inHand we wpisie na swoim blogu: http://milerszyje.pl/power-suit-flanelowa-dwurzedowka-chalkstripe-miler-bespoke-tailoring.html
  18. 1 point
  19. 1 point
    Bez przesady. Dopasowanie lepsze niż o większości polityków
  20. 1 point
    Dyskusja o cenach krawatów wydzielona do https://forum.butwbutonierce.pl/topic/3506-krawat-cena-styl-jako%C5%9B%C4%87/
  21. 1 point
    W Twojej wypowiedzi pojawia się stwierdzenie "ciekawe". Jest z nim o tyle problem, że nie da się obiektywnie stwierdzić, czy dana rzecz jest ciekawa. Dla Ciebie będzie, a dla mnie nie i odwrotnie. W tej dyskusji według mnie celem (i tak chyba niemożliwym do osiągnięcia) jest określenie "co jest z tym krawatem Lamberta nie tak" konkretnie i powiedzenie dlaczego nie można go nosić. Czasami mam wrażenie, że Vistula/Bytom/Wólczanka itp. są złe tylko dlatego, że są Vistulą/Bytomiem/Wólczanką itp. Ewentualnie porównanie tego krawata do czegoś z wyższej półki przez osobę, która ma porównanie. Niestety, chyba twarde ocenianie produktów, które z założenia uderzają w upodobania jest raczej trudne.
  22. 1 point
    Jak juz chcesz łączyć marynarkę w prazek z innymi spodniami, to spróbuj może jednak jasne, szare. Poszetkę dałbym kolorową, bo za dużo tych prazkow, a i krawat dałbym w innym kolorze, by powstał świadomy zestaw koordynowany. Teraz to wygląda trochę na power suit tylko bez power i bez suit.
  23. 1 point
  24. 1 point
    Całkiem bez złośliwości i ze szczerym zainteresowaniem, proszę o zdjęcia ciekawych Lambertow. Jedno zdjęcie warte tysiąca słów. Nie musi być selfie...
  25. 1 point
    Możliwości finansowe to nie wszystko. Właśnie dlatego, że mnie na to stać, nie mam "polskiego kompleksu marki". Za wszelką cenę, choćby na setnej już przecenie, trzy lata po sezonie, ale MIEĆ! To się liczy. Ale nie dla mnie. Wolę mieć pod szyją badziewie, które aktualnie pasuje mi do zestawu niż zmechaconego, brzydkiego Drake'a. Zwłaszcza ze świadomością, że oprócz paru sztuk rzeczonego badziewia, mam w szafie zdecydowaną WIĘKSZOŚĆ krawatów i poszetek z półki owego Drake'a. A teksty, że kto raz założy produkt high brand, już gardzi innymi, wkładam między bajki. Buty. Owszem. P.S. Przepraszam za moje wzburzenie, ale uwierzcie Panowie, że świat klasycznej elegancji nie zaczyna i nie kończy się na tym forum, więc jeśli kogoś nie znacie, bo nie wrzuca tu miliona selfie i nie udziela się 24h, to nie znaczy, że nie ma pojęcia o czym mówi. Inaczej rozmawia się z kimś kto kupił Lamberta na tzw. przez Was "dobry początek", a inaczej z kimś, kto kupił go zupełnie świadomie jako setny krawat z ciekawym wzorem. EDIT: Może w sumie poradnia stylistyczna to dobre miejsce na przeniesienie wątku?
  26. 1 point
    Prezydent Kukiz zmienia image. (link do artykułu: http://facet.onet.pl/skorzana-kurtke-zamienil-na-garnitur-pawel-kukiz-zmienia-wizerunek/4xbygx )
  27. 1 point
    A do mnie doszedł, a raczej dopiero dzisiaj go odebrałem, nowy model 101520. Żadnych wad/usterek nie znalazłem, fajne, pewnie dam je jutro do zelowania (czytaj: zostają u mnie), bo ślisko w nich jak na lodzie. Wybaczcie jakość zdjęć, robione na b. szybko, poglądowo. Może komuś pomoże w dokonaniu wyboru: Pozdrawiam.
  28. 1 point
    Ok, skoro tak mówisz, chociaż ja osobiście nie wierzę w to, że bank sobie tego w jakiś sposób nie odbija. Co do kredytówki w przypadku własnego biznesu, to tutaj rzeczywiście mamy inny punkt widzenia - jest on zupełnie inny w przypadku kogoś kto prowadzi własny biznes. Moje stanowisko raczej jest w odniesieniu zwykłego konsumenta i paru przykładów z otoczenia, jak nawet małe kredyty potrafią przerodzić się w spiralę zadłużenia, w imię kupowania rzeczy które i tak po zakupie tracą znacząco na wartości. Właśnie przez posiadanie karty kredytowej ze sobą w sklepie z której osoby często korzystają na zasadzie "stać mnie na X100, ale w sumie jeżeli lekko wejdę na debet, kupię X120!". Kredyt hipoteczny również uważam za zło, jednak czasami się go uniknąć nie da (chyba, że komuś udało się zostać prezesem Orlenu na 2 miesiące z soczystą odprawą), warto tylko racjonalnie do tego podejść. A i samo mieszkanie/dom zazwyczaj trzyma wartość pierwotną, w przeciwieństwie do innych "dóbr"
  29. 1 point
    @xkoziol Nadal nie doczekałem się konkretnej argumentacji z Twojej strony na ten temat. Poza oczywiście stwierdzeniami badziewie, niewarte 30gr czy, że krawat nadaje się na śmietnik. Mam krawaty Lamberta. Jedne wiążą się słabo, a inne mają ładne proporcje i dobrze się wiążą dlatego nie podzielam Twojej ogólnej opinii. Myślę, że konkretna argumentacja i porównanie do innych marek wniesie więcej do dyskusji niż pisanie że ktoś nosi pod szyją badziewie.
  30. 1 point
    Bank i tak to sobie odbija w ukrytych opłatach typu przymusowe ubezpieczenie, opłata roczna itp. Moim zdaniem niebezpieczne jest wszystko co oferuje prosty kredyt, ponieważ jakakolwiek forma zadłużenia się poza hipotecznym jest bardzo nieodpowiedzialna. A posiadanie karty kredytowej tylko powoduje niepotrzebną pokusę.
  31. 1 point
  32. 1 point
    Ja bym spróbowałem mydłem do skór, powinno poradzić sobie z tłuszczem. Tylko delikatnie z tym.
  33. 1 point
    Jeszcze trzeba wziąć pod uwagę możliwości finansowe. Krawat dla przykładu Drake's kosztuje ok 550 zł, chwalone przez wielu garnitury SuitSupply ok 1200 zł. Jeżeli stać kogoś akurat na taki garnitur to może być problem z dokupieniem krawata Drake's. Chyba można wtedy zdecydować się na tego Laberta czy coś podobnego. Chyba, że chodzić bez krawata, bo Lambert podobno nie jest warty nawet 30 zł. Niestety każdy patrzy przez pryzmat swoich doświadczeń i portfela, dlatego tak trudno w tej materii o obiektywizm. Trzeba każdemu dać szansę dotrzeć finansowo i mentalnie do tej wysokiej półki, oby wszyscy mieli taką możliwość, szczególnie finansową.
  34. 1 point
    Wyrzuciłem dwie pary półdziadostwa z Venezii, czyli w sumie całe dziadostwo.
  35. 1 point
  36. 1 point
    Tomku, lejesz miód na me skołatanie serce i umęczoną duszę. Marzy mi się dzień, w którym dla każdego forumowicza będzie to oczywiste.
  37. 1 point
  38. 1 point
  39. 1 point
  40. 1 point
    Skoro już jesteśmy przy krawatach: Wiosna!
  41. 1 point
  42. 1 point
    Cerrerka to klasyka. Dawno nie robiłem takich pasków.. dobrze wygląda. U mnie dziś klasyka BWB... czyli diver na skórze - dosłownie i w przenośni
  43. 1 point
    To mój debiut w tym dziale, trochę lnu, trochę bawełny oraz niewielka ilość zamszu.
  44. 1 point
    Nie, w ramach mojego własnego zdania. Lewa nogawka zatrzymała się na sznurowadle, prawa łamie się dokładnie raz. Dla mnie ok.
  45. 1 point
  46. 1 point
    Z tym, że takiego parasola nie możesz nosić w trakcie burzy. Pozdrawiam, Dr
  47. 1 point
    Nie popdajmy w paranoje. Zaczyna się tworzyć to z czego śmialiśmy się jeszcze tak niedawno. Mianowicie bezwolnego kopiowania wszystkiego co zaobserwowane u rodziny królewskiej w Anglii. Parasol służy ochronie przd deszczem więc gdy pada otwieramy go, gdy przestaje - zamykamy. Nie ma co tu filozofować. W której ręcę: idąc z kobietą gdy nie pada oczywiście w lewej. Gdy pada - tak aby jak najlepiej osłaniać kobietę (a więc jeśli jest dość wysoka i nie jest to dla niej niewygodne można trzymać parasol w prawej ręce za o której ramię przytrzymuje się kobieta, gdy jest to niemożliwe bo idziemy np z osobą starszą można trzymać parasol w lewej ręce - jednak jest to szalenie niewygodne, niemniej czasami nie ma innego wyjścia). Tu naprawdę nie ma co wymyślać reguł - wystarczy odrobina zdrowego rozsądku.


  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?
    Sign Up
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.