Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 08/22/2018 in all areas

  1. 56 points
  2. 47 points
    Stefano Bemer na kopycie JS
  3. 47 points
  4. 46 points
  5. 44 points
    Jakoś dawno nie było niczego nowego w tym wątku. Buty typowo na wiosnę, w kolorze musztardowym. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
  6. 44 points
    Nasz mistrz Andrzej w akcji na mistrzostwach świata w patynowaniu obuwia na London Super Trunk Show.
  7. 43 points
    Tak jak wspomniałem w wątku JBMDNS, miałem przyjemność polecieć z rodziną do Londynu, aby licytować w tamtejszym domu aukcyjnym SPINK fragment kolekcji polskich banknotów i dokumentów zgromadzonych w latach 70-ych przez Alana Cole'a. Kolekcja była mocna szczególnie w eksponaty z okresu najwcześniejszej emisji pieniędzy papierowych tj. czasów insurekcji kościuszkowskiej. Mój konik, a wręcz pasja . Zazwyczaj licytuję przez telefon lub za pośrednictwem platformy internetowej. Tym razem sprawa była zbyt poważna i postanowiłem zrobić sobie wycieczkę i wziąć udział w aukcji osobiście. Priorytetem była wygoda, ale przy zachowaniu wyglądu solidnego kolekcjonera, któremu lepiej nie stawać na drodze do upatrzonej zdobyczy . Zabrałem niewiele rzeczy, m.in. jedną parę zamszaków AS i marynarkę wiosenno- letnią (len z wełną) Corneliani. Zarówno jedna jak i druga podstawa mojej wyjazdowej garderoby spisała się naprawdę nieźle. Nie będę się zbytnio rozwodził nad celem mojego wyjazdu, bo nie jest on tematem wątku, ale parę słów Wam się należy . Wróciłem dzisiaj w nocy i jeszcze ekscytacja zupełnie ze mnie nie opadła, ale czuję że jednak na tarczy z tarczą (ach te emocje, jeszcze mącą mi w głowie 😉). To były z jednej strony niezapomniane przeżycia związane z pobytem w tym interesującym i pięknym mieście (byłem w Londynie pierwszy raz ) jak i niezwykle stresujące sytuacje związane z przebiegiem aukcji. Od spraw interpersonalnych, jak próby sondowania potencjalnych przeciwników, czy zawierania sojuszy i porozumień po zupełnie niespodziewany atak na serwer w USA, który obsługuje platformę internetową (bez niej licytacja nie może mieć miejsca, co groziło przełożeniem terminu na "po Świętach"). Oczywiście nie wszystko się udało, wręcz powiodło się w niewielkim w stosunku do apetytu stopniu, ale jednak nie wróciłem z pustymi rękoma. Przede wszystkim zdobyłem do kolekcji, po licznych zakulisowych negocjacjach, niezwykle rzadki bilet skarbowy o nominale 500 zł (wyemitowano jedynie 500 egzemplarzy). To w sojuszu z właścicielem warszawskiego domu aukcyjnego (to grubsza wygrana, więc mam 3 tygodnie na zebranie pieniędzy i odebranie waloru). Sam zaś ustrzeliłem niepozorny lot, w którym znajdowała się jednak petarda- autograf T. Kościuszki. Wyrwany z kontekstu (wycięty z dokumentu o nieznanej proweniencji i treści) i budzący wątpliwości, ale sercem czuję że prawdziwy. Na pewno nie pochodzi z czasów insurekcji, ale prawdopodobnie z okresu późniejszej korespondencji z Jeffersonem (angielska pisownia imienia i nazwiska). Sprawa do zgłębienia. Dla mnie niezwykle cenny, ponieważ brakowało mi takiego mocnego akcentu (własnoręczny podpis Naczelnika) w tym moim specjalistycznym zbiorze. I tak oto historia zatoczyła koło. Kolejni świadkowie naszej trudnej historii wrócili na "ojczyzny łono". Jakiś taki dumny z siebie się czuję .
  8. 43 points
    Pan Januszkiewicz uszył mi w kwietniu cudowne mokasyny z zamszowej skóry lamy. Prawidła wzorowane na kopycie.
  9. 41 points
    No to podnosimy poprzeczkę. Proszę państwa, przedstawiam coś co zawsze niesłychanie podobało mi się na zdjęciach z pracowni Steed Bespoke Tailors - plecy z jednego kawałka materiału! Śmiem twierdzić, że Dawid poradził sobie nie gorzej od renomowanych krawców. To pierwsza przymiarka, rękawy jeszcze nie są wszyte, więc nie wyglądają do końca tak jak powinny. Jak już marynarka będzie gotowa, postaram się o lepsze fotki niż robione komórką w ciemnym pokoju hotelowym. Materiał to Carlo Barbera dla Kiton, tak wygląda w świetle dziennym:
  10. 40 points
    Co prawda ciepło, ale nie jak ostatnio, więc odważyłem się wskoczyć w lniany garnitur. Suit Supply, Lambert, poszetka.com, Yanko.
  11. 40 points
  12. 40 points
    Jakiś czas temu EoE zdobyło serce nowego klienta! Zrobili to tak skutecznie, że chęć chodzenia w krawacie wszędzie i przy każdej okazji, wyhamowała dopiero pani w przedszkolu przed zajęciami plastycznymi. Kiedy nadchodzi jakakolwiek impreza, Franek ze swoim ulubionym krawatem jest pierwszy Wielkie dzięki za wsparcie trudów wychowawczych w tak efektywny sposób! @Embassy of Elegance
  13. 39 points
    Cienka flanela nie sprawdza się zimą, ale na wiosenne poranki w sam raz. Widok przez okno to nie makieta. Tak mieszkam.
  14. 39 points
    Mam i ja już za sobą swoją pierwszą realizację u Dawida. Czas się pochwalić efektami. Celem projektu było uszycie ikonicznej granatowej, dwurzędowej marynarki do zestawów koordynowanych ze złotymi guzikami. Założenie było takie, aby nawiązywała do klasycznego, brytyjskiego stylu (wizualnie jak i konstrukcyjnie). Stąd też w tym przypadku efekt zauważalnie różni się od poprzednich prac prezentowanych w niniejszym wątku. Dawid zadbał, aby konstrukcja była sztywniejsza, a całość prezentowała się konserwatywnie i miała nieco mundurowy wygląd, na którym mi zależało. Kilka ciekawostek: - Tkanina to solidna wełna od Hield Brothers. Jest dość sztywna i matowa, dzięki czemu przypomina serge wool, która według wielu purystów jest najodpowiedniejszym rozwiązaniem dla tego typu marynarki. Z pewnością sprawia wrażenie solidności i nie wygląda jak sierota od garnituru. - Guziki to repliki guzików mundurowych admirała Horatio Nelsona, wykonane przez legendarny zakład Firmin & Sons (który m.in. szył mundury właśnie Nelsonowi). Zależało mi by wyglądały możliwie jak najbardziej autentycznie, a jednocześnie nie łamały zasad brytyjskiej „guzikologii”. - Marynarka jest pozbawiona szliców, czym nawiązuje do historii tego odzienia, Efekty tradycyjnie niech każdy oceni sobie sam, na podstawie zdjęć. Napomknę tylko, że marszczenie w okolicach łopatek to efekt tego, że ja przybieram postawę zasadniczą ilekroć celuje we mnie obiektyw Podzielę się natomiast wrażeniami z noszenia: Mimo, że marynarka ma solidną konstrukcję, Dawid wyważył wszystko tak, że jednocześnie jest bardzo wygodna. Wkłady z włosianki są wyraźnie wyczuwalne (pewnie m. in. dlatego, że to moja pierwsza marynarka na takiej konstrukcji), ale jednocześnie czuć ich sprężystość, co jest ciężkie do opisania, ale dość przyjemne. No i wizualnie przekłada się to na piękny roll klap, optycznie poszerzający moją wątłą klatkę piersiową. Taka konstrukcja w połączeniu z grubą tkaniną sprawia, że w marynarce jest też zauważalnie cieplej (co zgadza się z zamysłem, bo marynarka miała być na sezon jesienno-zimowy). Jednocześnie jest dopasowana na tyle, że podkreśla sylwetkę, ale nie przylega mocno do ciała. Cyrkulacja jest na tyle dobra, że pomimo tego ciepła, nie ma problemu z poceniem się (tutaj pewnie też swoje robi fakt, że marynarka ma po całości płótno, a nie wkłady flizelinowe). Bałem się trochę, że ze względu na brak szliców, marynarka będzie się „ciągnąć” podczas siadania, ale obawy okazały się nieuzasadnione. Poza wizualnym efektem, nie ma to wpływu na wygodę. Generalnie pod względem użytkowym, muszę przyznać, że Dawidowi udało się zachować świetny balans, między tym ciężkim, brytyjskim stylem, na którym mi zależało, a wygodą z noszenia. Marynarka wygląda solidnie, jest ciepła, ale jednocześnie bardzo wygodna i w żaden sposób nie krępująca ruchów. Trochę więc w moich oczach zatarł się ten „bispołkowy” mit, że jeśli ma być wygodnie, to musi być na miękko, po włosku. Zestaw koordynowany dopełniają spodnie od Sergiusza Tarasenki, które kilka miesięcy temu opisywałem tutaj.
  15. 39 points
    Dzisiaj krótko opiszę dość nietypowe jak na warunki forumowe zamówienie - płaszcz, który pracownia Andells zrealizowała dla mojej Narzeczonej Przy okazji którejś z wizyt związanych z szyciem mojej marynarki, @Andells pokazał nam próbkę świetnej tkaniny - wełny wielbłądziej o bardzo wysokiej gramaturze, idealną na płaszcz. Ponieważ ja posiadam ich wystarczająco dużo (w tym jeden w zbliżonym kolorze), a żaden nie wykazuje zbytnich oznak zużycia, nie potrafiłem w żaden sposób uzasadnić zamówienia. Na szczęście okazja nie przepadła, bo udało mi się przekonać Narzeczoną, że to idealna okazja na wypróbowanie szycia miarowego i w ten sposób zaczęła się przygoda. Cały proces potrwał niecałe 3 miesiące. Pierwsze spotkanie polegało na zebraniu wymiarów oraz ustaleniu tego jak płaszcz ma wyglądać. Pani Joanna była jak zawsze bardzo pomocna i mam wrażenie że bardzo ją cieszyła możliwość pracy dla odmiany nad damskim elementem garderoby Ostatecznie podjęta została decyzja, że będzie to dwurzędowa dyplomatka do kolan, z pojedynczą szlicą, naturalnymi ramionami i ciętymi kieszeniami. Pierwsza przymiarka odbyła się niedługo potem, ale była dość szczególna. Otóż pracownia przygotowała specjalny próbny płaszcz z bawełnianej białej tkaniny (coś jak fartuch lekarski), który miał pomóc zwizualizować jak będzie wyglądał końcowy efekt i upewnić, że początkowe założenia są słuszne. Następnie odbyły się dwie przymiarki i ostatecznie w zeszłym tygodniu nastąpił odbiór. Efekt jest moim zdaniem bardzo dobry i prezentuje się następująco:
  16. 39 points
  17. 38 points
    Marzenia się spełniają. Miałem przyjemność zobaczenia John Lobb bootmaker w Londynie od podszewki. Miejsce pełne historii i duszy szewskiej. W pomieszczeniu z kopytami klientów czułem się jak w szewskim niebie. Polecam odwiedzić John Lobb na 9 St James Street każdemu kto lubi historyczne miejsca pełne memorabiliów i urządzone w przepięknym stylu. Zdecydowany must-see w Londynie dla każdego butofila.
  18. 38 points
    Jedna przymiarka wystarczyła. Zdjęć dobrej jakości w świetle dziennym jednak nie będzie, pogoda nie sprzyja.
  19. 37 points
  20. 37 points
    Kielmany, jeszcze nie sznuruję do końca;) @KIERMAN.plto jakieś zwykłe Lee Blake.
  21. 36 points
    Nieszczęścia spotykają każdego z nas. Naszych bliskich, naszych znajomych, nas samych. Nic nadzwyczajnego, niecodziennego. Ot po prostu beznamiętny fakt. Spotykające nas nieszczęścia oprócz bólu, fizycznego, albo tego wewnętrznego, niosą też ze sobą pewną zaletę. Tą zaletą jest możliwość poznania komu w tych ciężkich dla nas chwilach naprawdę na nas zależy. Czasami wyciągnięta dłoń, słowa otuchy, chęć pomocy przychodzą do nas z zupełnie niespodziewanej strony. Tak właśnie było w moim wypadku... W nocy z 8 na 9 listopada jechałem samochodem ze swojej pracowni do domu. Raptem kilometr drogi. Była godzina pierwsza w nocy. W pracowni byłem od godziny 6 rano. W sumie nic niezwykłego. Noc jak każda inna... Obsuwy w zamówieniach, chęć wyrobienia jakiegoś „targetu” przed Świętami, problemy z dostawcami. Sam, osobiście również po drodze mnóstwo spraw spieprzyłem. Stałem się trochę więźniem własnego, małego sukcesu. Problem z byciem asertywnym nałożył się na moje realne moce przerobowe, co skutkowało niemałą katastrofą. Z niewiadomych przyczyn, być może było to zmęczenie, wjechałem z prędkością około 80 km/h w przydrożne drzewo. Pierwszą rzeczą jaką od tego momentu pamiętam była fala gorąca spływająca z mojego podbrzusza do wewnętrznej strony uda, następnie kolana. Po 11 latach przepracowanych w szpitalu byłem pewny, że to krwotok wewnętrznych z jakiegoś większego naczynia. Ogarnął mnie niesamowity spokój. Nie było woli walki, adrenaliny, szarpania za klamki itd. Jedynie czego w tym momencie pragnąłem, to poprawić się w fotelu samochodowym i poczekać na Nią, nie dłużej niż kilka minut. W ciszy, spokoju, z jakąś dozą chorego dostojeństwa. Minuty mijały, ale Ona nie przychodziła. Bawiła się ze mną, droczyła. Odczuwałem Jej obecność w postaci coraz to czarniejszych i gęstszych kłębów dymu, które wlatywały do kabiny przez wszystkie możliwe otwory wentylacyjne. Za rozbitą, przednią szybą zacząłem zauważać malutkie płomienie, iskry. Wtedy właśnie po raz pierwszy poczułem chęć walki, wydostania się z śmiertelnej pułapki. Niestety nie mogłem zrobić nic. Nie mogłem się ruszyć. Niesamowity ból, od pasa w dół paraliżował najmniejszy mój ruch. Nie wpadłem w panikę. Nie krzyczałem. Pierwszy raz w życiu zacząłem się szczerze modlić. Nie modliłem się o przeżycie, o powrót do rodziny itp. modliłem się o śmierć. O jak najszybszą śmierć z powodu zaczadzenia. Prosiłem Boga z całych sił, aby wyświadczył mi łaskę utracenia przytomności zanim poczuję prawdziwy gorąc płomieni, które było już widać w schowku po stronie pasażera. Bóg mnie nie posłuchał. To po raz kolejny już chyba dziś. Otworzyły się drzwi w których zobaczyłem kilkunastoletniego chłopaka, który klnąc coś pod nosem i nie pytając za wiele, złapał mnie pod pachami i siłą wyszarpał z płonącego samochodu. Krzyczałem jak ranny kojot. Wyłem z bólu, nie potrafiłem ruszać nogami. Kiedy odciągnął mnie na kilkanaście metrów od samochodu, wtedy pierwszy i jedyny raz straciłem przytomność. Od innych świadków dowiedziałem się, że chłopak, kiedy mnie wyciągał z auta, płomienie wypaliły dziury w jego kurtce. https://www.naszraciborz.pl/site/art/1-aktualnosci/0-/69714-na-jana-pawla-ii-opel-uderzyl-w-nocy-w-drzewo-i-stanal-w-plomieniach--.html Kilka dni po później pojawiliście się w szpitalu Wy. Tak Wy! A dokładnie to znani Wam wszystkim @Krzysiek_W i @arsen. Krzysiek, zupełnie bez mojej wiedzy, zorganizował zbiórkę funduszy na moją dalszą rehabilitację, jak i ewentualne wydatki związane z moim pobytem i leczeniem w szpitalu. Siła zorganizowanej przez niego akcji, chyba zaskoczyła jego samego, bo mnie zaskoczyła bardzo. Z tego miejsca, nie mogę niestety nic więcej powiedzieć, niż proste, szczere - DZIĘKUJĘ! Dziękuję, że tak licznie odpowiedzieliście na apel Krzyśka, dziękuję za dziesiątki telefonów i sms-ów ze słowami otuchy i dziękuję za środki, które postanowiliście na mnie przekazać. Słowa podziękowania należą się również całemu Stowarzyszeniu, które akcję poparło. Serdeczne podziękowania ślę również dla Danielów z @saphir.pl, dla mojego przyjaciela @swordfishtrombone oraz wielu, wielu innych osób, których nie jestem w stanie wymienić. To było coś cudownego i to była właśnie wyciągnięta ręka z najmniej spodziewanej strony. Do zbiórki dorzuciło się wiele osób, których nigdy osobiście nie poznałem, nie mailowałem z nimi, ani w żaden sposób się nie kontaktowałem. To było coś magicznego. Jeszcze raz DZIĘKUJĘ! Pewnie wielu z Was zastanawia się, jak ta historia się skończyła. Otóż ona się nie skończyła. Ona trwa. Słowa te piszę teraz ze szpitala gdzie spędzę jeszcze kilka najbliższych tygodni, może miesięcy wliczając w to ośrodek rehabilitacyjny. Czeka mnie jeszcze długa i bolesna droga do sprawności. Ortopedzi poskładali moją uszkodzoną miednicę, jak tylko potrafili. Niestety w dalszym ciągu nie mogę się poruszyć, bo bardzo ważny jest proces odbudowania tkanki kostnej. To, że ona za jakiś czas się odbuduje, jest tak samo pewne, jak to, że za może kilkanaście lat będzie mnie czekać endoproteza. Oprócz tego wiem, że czeka mnie jeszcze nauka chodzenia i długi okres rekonwalescencji Cieszę się, że mogłem liczyć na taką armię dobrych i dobrze ubranych ludzi;) Jedyne o co Was proszę to trzymajcie kciuki, żeby to wszystko w miarę szybko się skończyły, żebym mógł wrócić do waszych zamówień, które leża i czekają i do mojej rodziny. Jeszcze raz Wam dziękuję wszystkim! Pozdrawiam serdecznie Darek
  22. 36 points
  23. 36 points
    C&J - jedyna marka klasycznych butów na tyle wygodna, że od razu po zakupie mogę je po prostu założyć i z przyjemnością chodzić w nich cały dzień, bez żadnych otarć. Meccariello są piękne ale do tej pory ich porządnie nie rozchodziłem...
  24. 36 points
    Kocie futro jakoś spina to wszystko w całość. Co ja bym bez niej zrobił . SS (Sartoria Scuderi), EoE, TLB i inne:
  25. 35 points
  26. 35 points
    Buty patynowane pędzlem czasu. (Jan Kielman)
  27. 35 points
    Przez ostatnie miesiące zbierałem narzędzia i materiały, aby zacząć robić własne kapelusze. Oto pierwsze efekty - fedora inspirowana kapeluszami typu "traveller" z lat 40': otwarta korona, wąskie upięcie z zabytkowej taśmy rypsowej, surowe wykończenie ronda, brak podszewki. Wyszło całkiem nieźle, jak na pierwszy raz. Niestety kapelusz okazał się za luźny o pół rozmiaru. Czekam teraz na dodatkowe narzędzia i nowe kapliny 😅
  28. 34 points
    Garnitur z lekkiej wełny od Lanificio Cerruti bez podszewki zdał egzamin na ślubie. Przy 30 stopniach i upału na Manhattanie i na Brooklynie nie odczuwałem żadnego dyskomfortu. Polecam wełnę od LC. Ślub w Saint Patrick’s Cathedral, potem Central Park, DUMBO Brooklyn i wesele w the River Cafe mimo skwaru były znośne w tym garniturze więc jestem bardzo zadowolony z tego projektu. Dopasowanie jak dla mnie idealne. Przetańczyłem całą noc na weselu przyjaciół
  29. 34 points
    Wczoraj wieczorem szedłem sobie Piątą Aleją na wysokości Rockefeller Center bo wracałem od mojego ulubionego pucybuta w podziemiach the Rock i zauważyłem jegomościa który miał na sobie piękne włoskie buty Moreschi. Powiedziałem mu komplement że ma dobry gust i piękne buty i zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się że tak jak ja uwielbia buty i ma ponad sto par. Jeden z pokoi w jego 12 pokojowym apartamencie na UES jest przeznaczony tylko na buty Od słowa do słowa, jak mu powiedziałem że jestem z Polski to powiedział że jego ojciec był z Polski a on sam wprowadził Coca-Colę do Polski w latach 90tych. Mieszkał w Warszawie w latach 1991-1995 i rząd komunistyczny sprzedał mu 51% własności Pewexu. Zupełnie mnie zaskoczył bo nadal pamiętał zwroty po polsku. Okazuje się że mieszka 3 ulice ode mnie na Upper East Side i zdecydowanie spotkamy się jeszcze na lunch. Tylko na Manhattanie można na ulicy wpaść na Franka B. Liebermana który ma tak ciekawą historię związaną z Polską, zupełnie przypadkiem komplementując jego buty
  30. 34 points
    Buty już odebrane. Wstawiam zdjęcia jak wyszły i z góry przepraszam za światło, mam w mieszkaniu tragiczne. Z butów jestem bardzo zadowolony, jedyne co to ten mały palec, ale mam nadzieję że w miarę chodzenia znajdzie się dla niego miejsce Jak nie to pan Tadeusz powiedział żebym wrócił i rozciągnie buty w tym miejscu.
  31. 34 points
  32. 34 points
  33. 34 points
    Świeża sprawa. Akurat na sezon jesienno-zimowy. Skóra to francuski cielak. Efekt końcowy przerósł moje oczekiwania. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
  34. 34 points
    @Tarasenko Tailoring Dziękuję. Wsparcie Kolegów z Forum jest dla mnie bardzo ważne - nie tylko z uwagi na moją próżność, czy w chwilach całkowitego zwątpienia (zwykle na etapie wszycia rękawów), ale przede wszystkim gdy szukam odpowiedzi na pytania zaczynające się na "jak?". Marynarka gotowa - gdy wyglądam za okno to myślę, że w samą porę. Więcej ujęć i detali, wkrótce.
  35. 33 points
    Trzecia przymiarka, garnitur jest już praktycznie gotowy, jeszcze tylko spodnie w okolicach łydek potrzebują kilku drobnych poprawek, co Dawid zrobi na dniach. Zrobiliśmy po przymiarce kilka zdjęć, żeby nie było nudno tym razem w ruchu zamiast w „pozie robota”. Według mnie wyszły bardzo fajnie, mam nadzieję że i Wam się spodobają. Aha, naszywka z ostatniego zdjęcia chyba pojawia się w tym wątku po raz ostatni... idzie nowe, jeszcze lepsze! Może sam @Ernestson o tym napisze
  36. 33 points
    Mina nietęga, bo ślub późno i na rosół trzeba było długo czekać:
  37. 33 points
  38. 33 points
  39. 33 points
  40. 32 points
    Solaro z bawełny + tassel loafersy. Dziękuje @klasycznebuty.pl za wykopanie spod ziemi mojego rozmiaru👌Bardzo udany garnitur.
  41. 32 points
    Dzisiaj lotniki Yanko 201 ręcznie malowane (Dark Chocolate) Trochę wcześniej ręcznie malowane TLB Nilsson (Plum)
  42. 32 points
    Ok, ja już w Polsce i mogę coś tutaj napisać więcej [emoji4] Samo wydarzenie Super Trunk Show zapadnie bardzo długo w mojej pamięci. Masa ciekawych butów skupionych na metrze kwadratowym była niesamowita. Niesamowici ludzie których dotychczas znałem wirtualnie, mogłem poznać osobiście. Świetna sprawa. Wracając jednak do samych mistrzostw. Miałem dwóch rywali, Francuza Normana który zajmuje się patynacją od 1994 roku, oraz młody Samuel Norswothy pracujący na codzień w Gaziano & Girling. Mieliśmy na wykonanie realizacji 5 godzin + godzinna przerwa. Od razu było widać że każdy z uczestników posiada swoje patenty. Prace szły nam w bardzo podobnym tempie i każdy poszedł trochę w inną stronę. Tym niemniej po zakończeniu prac Jury miało bardzo ciężki orzech do zgryzienia. Liczył się każdy detal. Debatowali blisko 20 minut na zamianę zmieniając obiekt oględzin [emoji4] Nadeszła chwila wyników i zwycięzcą okazał się Francuz Norman, fajnie było zobaczyć jak wygrywa taka legenda. Kilka jego patentów podpatrzyłem. Poziom był bardzo wyrównany i sam miałbym problem wskazać jednogłośnie zwycięzcę. Dla mnie była to świetna przygoda, masa ciekawego doświadczenia i najważniejsze poznanie świetnych ludzi z podobną pasją. Daje to kopa do dalszego działania i szlifowanie warsztatu [emoji4] Takie zdjęcie z telefonu pokazujące prace, po lewej na dole moje, po prawej Anglika a na samej górze Francuza.
  43. 32 points
    Sprzed paru dni 😉
  44. 32 points
    ... poszetka dandysa albo aspirującego polityka, krawat sztywniaka, marynarka nudziarza, garnitur akwizytora lub maturzysty, loafersy niemieckiego emeryta, fular starego dziada, kolorowe skarpetki geja, biała koszula korpoludka, kaszkiet chuligana, skórzana kurtka taksówkarza, trzewiki punkowca, brogsy wieśniaka, zamszowe chukka bluesmana, sztruksy profesora, woskowane kurtki myśliwego, boat shoes żeglarza, sneakersy gimbazy a szorty przedszkolaka. Wyczerpałem temat, można zamykać forum?;-)
  45. 31 points
    Niemal równolegle z szarym garniturem od @Ernestson toczyło się kolejne zamówienie w @Andells. Tym razem chciałem uszyć gładką, ciemnobrązową marynarkę na lato - najlepiej z tkaniny o wyraźnej fakturze. Pierwsza, którą wybrałem, okazała się niedostępna. Przy drugim podejściu byłem już po pierwszej przymiarce wspomnianego wcześniej garnituru i postanowiłem przejrzeć próbnik fresco, którego wcześniej nie rozważałem (wydawało mi się, że tkanina ta ma zbyt mało wyraźną fakturę). Mój wybór padł ostatecznie na fresco light w kolorze Dark Rust o gramaturze 8/9ozs (250-280g). Marynarka miała być jednorzędowa, na półpodszewce i oczywiście z otwartymi klapami. Ramiona bardziej naturalne niż w poprzedniej marynarce z tej pracowni, tylko z minimalnym wypełnieniem. Do tego nakładane kieszenie i lekko obniżona kozerka poprowadzona po delikatnym łuku. Dodatkowo poprosiłem o odrobinę większe otwarcie marynarki dołem oraz wszycie rękawa z marszczeniami (to fachowo się chyba nazywa spalla camicia, tak?). Proces przebiegł standardowo - trzy przymiarki i w zeszłym tygodniu obiór marynarki. Jestem z niej bardzo zadowolony. Podobają mi się proporcje i dopasowanie. Tutaj mała uwaga - mój plan treningowy ostatnio przynosi nadspodziewanie dobre rezultaty, co poskutkowało zauważalną zmianą obwodów w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. W związku z tym w zamówieniach, do których miary były zbierane wcześniej, występują pewne niedoskonałości (widoczne są szczególnie na plecach, w okolicach prawego ramienia i łopatki). Poza tym mógłbym się pewnie pokusić o większe wytaliowanie marynarki. Z poprawkami i ewentualnymi przeróbkami mam zamiar poczekać co najmniej do końca sezonu - po pierwsze aby dać szanse na dopasowanie się marynarki do mojego ciała, a po drugie żeby zweryfikować, iż zmiany obwodów nie mają efemerycznego charakteru Poza tym jedyną rzeczą, do której mógłbym się przyczepić są lekkie marszczenia przy guziku. Zdjęcia trochę ten efekt wyolbrzymiają, ale w rzeczywistości też jest widoczny. Dzisiaj marynarka zaliczyła pierwsze wyjście. Poniżej kilka zdjęć. Na prośbę Tomka z @Andells również ujęcie wnętrza, na którym widać genialną podszewkę, wykończenie na bardzo wysokim poziomie, a także to, jak bardzo przewiewna jest ta tkanina. Jak zawsze chętnie wysłucham feedbacku
  46. 31 points
    Dzisiaj ostatnia przymiarka przed ślubem na którym będę świadkiem w przyszlym tygodniu. Lekka wełna Lanificio F. LLI Cerruti bez podszewki.
  47. 31 points
    Trochę głupio pisać cokolwiek w innej rubryce niż kupie/sprzedam/zamienię, gdyż ostatnio jedynie w tym dziale forum pojawiają się posty.Ale na przekór panującym trendom napisze kolejną recenzje, wiem że trudno konkurować z najpopularniejszym działem/motywem przewodnim forum ,ale może kogoś zainteresuje. Założona w 1920 roku neapolitańska firma krawiecka ISAIA od niemal wieku spokojnie produkowała elegancką odzież męską, gdy nagle kilka lat temu znalazła się na szczycie mody. Podczas gdy wiele innych włoskich domów mody cieszyło się dziesięcioleciami międzynarodowej sławy, Isaia Napoli przygotowywała się do podboju świata mody przez trzy pokolenia,. Ale moda jest tym, czym jest, zmiany przychodzą gwałtownie. Wygląda na to, że Isaia zdobyła dziś status wyjątkowego domu krawieckiego, a nie gwiazdy jednego sezonu . W koszuli Isaia można cieszyć oko detalami ,których nie znajdziemy w półtora raza droższych koszulach Brioni. Przede wszystkim rękawy są wszyte ręcznie mają ozdobne, zgrabne szwy z typowo neapolitańską techniką wszycia spalla camicia.Listwy na rękawach są wszyte ręcznie. Wszystkie guziki są przyszyte ręcznie za pomocą ściegu ozdobnego "kurza stopka", tak samo wszystkie dziurki są obszyte ręcznie. Grube guziki z masy perłowej są bardzo efektowne. Koszula nie ma pod nimi plisy. Ostatni guzik jest przyszyty ciemnoczerwoną nicią, która odzwierciedla logo firmy Corallino. Kołnierz i mankiety są lekko zgrzewane obustronnie. Kołnierzyk z wymiennymi fiszbinami o kształcie dość typowym dla włoskich koszul, a może nawet bardziej "przerośniętej" formie (3.5") charakterystycznej dla koszul Isaia, Brioni ma kołnierzyk 3 1/8" wysokości. Kołnierzyk wygląda świetnie z krawatem i naprawdę się wyróżnia,szczególnie noszony pod marynarką. Oczywiście minusem włoskiego kołnierzyka jest to, że gorzej nadaje się do noszenia bardziej nieformalnie, bez marynarki i krawata., Najbardziej zaskakującą rzeczą jest długość rękawów od szwu ramienia do końca mankietu:26.5"/ 67,5 cm, zdecydowanie dłuższa niż na większości koszul RTW, które posiadam, a Brioni w tym samym rozmiarze(15.5"/39cm) ma rękawy o 2"/5cm krótsze. Tylna część nie ma dzielonego karczku ani zakładek za to panel pleców jest wszyty w karczek z naddatkiem, wszystkie szwy są wąskie i schludne, szyte z bardzo prostym i gęstym ściegiem. Tkanina bawełniana jest miękka i mocna, światło pięknie gra na jej powierzchni., Krój jest ostrzejszy mocniej wytaliowany niż w Brioni w koszuli z Rzymu potrzebne byly zaszewki(Dart) na ok 6cm dla uzyskania podobnego dopasowania,pacha jest wykrojona wysoko podobnie jak u Brioni,rękawy są bardziej obszerne dzięki neapolitańskiej technice wszycia ,ale nie są tak wku***ająco workowate jak w koszulach RTW z Jermyn St, w koszuli śmiało można zagrać w pingponga/badmintona . Werdykt :W moim odczuciu koszula Isaia wygrywa z Brioni przede wszystkim w kategorii "fatto a mano" niby Brioni deklaruje 68% ręcznej roboty, ale w ich koszulach nie bardzo to widać, za to w koszuli Isaia jest metryczna tona ręcznej pracy,krój w obydwu przypadkach podobnie doskonały -remis ze wskazaniem na Isaia za lepsze wytaliowanie, guziki podobnie remis z lekką przewagą dla Neapolu za nieco grubsze . Materiał jest porównywalnie dobry ,obydwie koszule można bez obawy o utratę koloru prać w pralce.Dodatkowym atutem jest cena, za 2 koszule Brioni można kupić 3 Isaia.,Czy kupił bym jeszcze raz ? Tak zdecydowanie, o ile w przypadku Brioni zakup 5 sztuk był rodzajem wymuszenia rozbójniczego (50% ceny przy kupnie 5 sztuk) to koszule Isaja otrzymałem jako "gratis" przy zakupie garnituru ze zdjęcia-
  48. 31 points
    Dzisiaj z the Mountain przy którym wyglądam jak krasnoludek, a mam 197cm wzrostu 2DC84DB8-D9EB-456D-9CE9-3DA407897ED9.MOV
  49. 31 points
  50. 31 points
    VASS-y z ostatniego GMTO. Dzisiaj miało miejsce premierowe wyjście:


  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?
    Sign Up
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.